Zanim zaczynam pisać posty dotyczące minimalizmu robię sobie taką mapę myśli, tematów, które chciałabym poruszyć, zbieram i zapisuję luźne myśli, spostrzeżenia. Temat, o którym dzisiaj chciałabym napisać jest związany z osiągnięciem równowagi w życiu.

Nie tylko w tym minimalistycznym życiu i nowej drogi, którą zaczęliśmy podążać, ale  w życiu jako całości naszych doświadczeń, zmagań, słabości, z którymi na co dzień walczymy. Jeżeli zaczynamy wprowadzać zmiany w swoim życiu pod kątem uporządkowania np. zagraconego domu fajnie byłoby również pójść krok dalej i zacząć przyglądać się swoim obowiązkom, celom, priorytetom jakie sobie wyznaczyliśmy. Może okazać się, że gdzieś tam są rzeczy, których wcale nie musisz robić. Sprawy, których nie musisz załatwiać, spotkania, na których nie musisz się pojawić. Wszystko, aby zyskać więcej czasu dla siebie, dla rodziny. By zyskać czas na coś co od dawna chciałeś/aś zrobić, ale właśnie przez brak czasu było to niemożliwe. Wszystko by odnaleźć balans w życiu.

Odkąd pamiętam zawsze byłam w gorącej wodzie kąpana. Zawsze jak sobie coś postanowiłam, wymyśliłam nowy cel do zrealizowania chciałam szybko osiągnąć rezultaty (dziś wiem, że za szybko). Oczywiście są cele krótko i długo terminowe do zrealizowania i o ile te krótkoterminowe możemy zrealizować niemal za dotknięciem czarodziejskiej różdżki o tyle te długoterminowe cele wymagają od nas pracowitości, wytrwałości, cierpliwości i pokory. Porównałabym to np. do posadzenia drzewa. Potrzeba lat, by z małej, kruchej sadzonki wyrosło piękne, okazałe, dorodne drzewo :

 „Nie da się przyśpieszyć biegu rzeki lub wschodu słońca ani sprawić,

aby drzewa rosły szybciej niż rosną.

Wszystko wydarza się wtedy, gdy jest na to gotowe”.

                                  Dennis Genpo Merzel

Odnoszę takie wrażenie, że jednym z dzisiejszych wyznaczników usytuowania naszego statusu (życia) jest czas. Gonimy za lepszą pracą, wyższym wykształceniem, kupnem nowego mieszkania, zapisujemy dzieci na tysiące zajęć dodatkowych, nasz harmonogram zajęć jest wypełniony od rana do wieczora, w notesie brakuje kartek, praca do późnych godzin wieczorny nierzadko pracujemy w nocy bo gonią terminy. Chwalimy się tym, że nie mamy czasu, że ciągle jesteśmy zapracowani. I już pomijam (chociaż pewnie nie powinnam) doszukiwania się przyczyn tego zjawiska takich jak słabe zarządzanie czasem, brak efektywności, nieumiejętnego planowania i wyznaczania sobie przede wszystkich priorytetów i rzeczy mniej ważnych, które powinniśmy sobie po prostu, zwyczajnie odpuścić. Z lekką ręką na sercu wykreślić z kalendarza.

O priorytetach :

W pewnej akademii tenisowej jeden z trenerów postanowił przeprowadzić prezentację.
Wyjął wielki plastikowy pojemnik otwarty u góry i postawił go na stole. Następnie wyjął spod stołu worek z kamieniami, z których każdy miał wielkość pięści i zaczął napełniać pojemnik, aż wypełniły go po brzegi. Następnie spytał grupkę zawodników obserwujących prezentację: „Czy ten pojemnik jest pełny?”
„Tak, jest pełny”, odpowiedziała zgodnie grupa.

Wtedy trener wyjął spod stołu worek żwiru, wsypał do pojemnika i potrząsnął nim aż żwir wypełnił wszystkie przestrzenie pomiędzy dużymi kamieniami.
„Czy ten pojemnik jest pełny?” pyta.
Grupa ma już wątpliwości. „Myślę, że nie jest pełny” stwierdza jeden z zawodników.
„Dobrze” odpowiada trener i wyjmuje spod stołu worek piasku. Wsypuje do pojemnika, potrząsa nim aż piasek wypełni wszystkie przestrzenie pomiędzy żwirem i kamieniami.
„Czy ten pojemnik jest pełny?” pyta po raz trzeci trener.
„Nie, nie jest pełny” odpowiada zgodnie grupa.
Trener wyjmuje spod stołu baniak z wodą. Wypełnia ją pojemnik aż po same brzegi.
„O co chodzi w tej prezentacji?” pyta trener.
Jeden z zawodników podnosi rękę i odpowiada: „Chodzi o to, że niezależnie jak dużo pracujemy w ciągu dnia, to jeśli naprawdę się postaramy, to zawsze możemy dać z siebie trochę więcej”
„Nie, nie o to chodzi” odpowiada trener, „Chodzi o to, że jeśli nie włożymy dużych kamieni na samym początku to nigdy ich nie będziemy w stanie włożyć. Duże kamienie nie wejdą w przestrzenie pomiędzy ziarenkami piasku.”
Czym są duże kamienie w twoim życiu i karierze? Czy jest to szkoła? A może życie rodzinne? Czy jest to dobre odżywianie, wystarczająca ilość snu i pełne zaangażowanie? Pamiętajmy by najpierw zająć się najważniejszymi rzeczami a dopiero później zaprzątać sobie głowę błahostkami.

Kiedyś spisywałam na kartce wszystkie rzeczy, które miałam do zrobienia w danym dniu lub w dniu następnym. Wszystkie były dla mnie jednakowo ważne niczym te kamienie – nie potrafiłam odpuścić, bo myślałam sobie, że wprowadzi to w moje życie takie poczucie niespełnienia, poczucie, że czegoś nie potrafię ogarnąć, bo przecież obowiązki trzeba wykonywać z należytą starannością i pieczołowitością. I przyszedł taki moment (jak to zazwyczaj w życiu), że po prostu usiadłam w fotelu tak zmęczona, zrezygnowana natłokiem spraw, nieciesząca się dosłownie niczym z myślami gdzieś poza rzeczywistością….

I pomyślałam sobie, że tak dalej być nie może – na własne, nieprzymuszone życzenie kroczę ścieżką, która prowadzi do jakiejś totalnej dupy (za przeproszeniem) tego, że mijam się z prawdziwym życiem, małymi radościami dnia codziennego, uśmiechem dzieci itp. Tam gdzie brak pewnego balansu, równowagi w życiu w pewnym momencie wkrada się zmęczenie, stres, brak zadowolenia z siebie, czujesz takie sfrustrowanie, że nie ogarniasz wszystkiego, a powinnaś. Nie wiem czy słyszeliście o takiej zasadzie 3×8 na  blogu Kamili Kozioł zdałam sobie sprawę z tego, że totalnie nie wpasowuję się w tę zasadę:)

  • 8 = osiem godzin snu (higiena snu jest bardzo istotna z punktu widzenia Twojej wydajności i efektywności w pracy)
  • 8 = osiem godzin pracy
  • 8 = osiem godzin życia rodzinnego/prywatnego

Trudno jest odpuścić. Zostaliśmy przyzwyczajeni do tego przez środowisko, pracę, dom, w którym zostaliśmy wychowani, że tylko ciężką pracą i harowaniem od rana do wieczora będziemy mogli w końcu coś osiągnąć, zdobyć pewien status społeczny zatracając w swoim życiu totalnie granicę między domem, a pracą, relacjami z bliskimi. Nie od razu Rzym zbudowano.

Takie zmiany zwłaszcza w zmianie sposobu naszego myślenia również nie przyjdą z dnia na dzień, ale warto małymi kroczkami dążyć do tego, by znaleźć równowagę, by ta waga, na której znajduje się nasze życie nigdy nie była przeważona w jedną stronę. Wiesz to również tak jak z pływaniem kajakiem. Kiedy nie utrzymujesz odpowiedniej równowagi możesz łatwo przewrócić kajak i wpaść do wody.

Wszystko wydaje się działać lepiej, gdy jest  zrównoważone. Twój budżet, posiłki, relacje z bliskimi, twoje samopoczucie. Kiedy elementy w Twoim życiu są proporcjonalne, wszystko wydaje się bardziej stabilne i radośniejsze. Nagle znajdujesz czas, by poczytać książkę, wyjść na spacer, masz wolny wieczór tylko dla siebie – cudo! W myśl pewnej zasady JA NIE MUSZĘ – JA MOGĘ TO ZROBIĆ KIEDY JA BĘDĘ TEGO CHCIAŁA I KIEDY TO PRZYNIESIE MI RADOŚĆ. (A muszę to ja tylko zdążyć do toalety na czas:)

Ustal co jest dla ciebie priorytetem. Wypisz na kartce wszystkie sprawy, które masz do załatwienia? Czy są takie, z których możesz zrezygnować? Czy są obowiązki, które możesz zupełnie wyeliminować ze swojego życia, by mieć więcej czasu dla siebie? Na co chciałabyś mieć więcej czasu? Pamiętaj, że to nie te małe obowiązki powinny determinować Twoje życie. Upraszczaj do minimum swoje życie i obowiązki bo żyjesz tylko raz!

Pamiętaj, że dzieci kiedyś wyfruną z rodzinnego gniazda, a Ty zostaniesz z ręką w nocniku bo całe życie poświęciłaś rodzinie, gotowaniu, sprzątaniu, zajmowaniu się domem itp. Gdzie tu balans? Gdzie twój czas? Każdy w życiu musi mieć coś swojego, tylko swojego, coś w czym czuje się dobrze, coś do czego wraca z radością, coś co daje mu kopa do działania, coś w czym jest niezależnym od innych, coś co daje mu  RÓWNOWAGĘ W ŻYCIU.

Nie można kopać się ze wszystkimi i z wszystkim. Cały czas być na 100%. Obudzić się w środku nocy z uśmiechem na twarzy po 18h pracy, bo ktoś tego oczekuje. No nie da się i nie oczekuj tego od siebie. Nie obwiniaj się. Więc jednym ze sposobów na znalezienie równowagi w życiu jest odpuszczenie spraw zarówno tych, na które mamy bezpośredni wpływ jak i takich, na które wpływu nie mamy. Z czasem zauważyła, że odpuszczenie pewnych obowiązków przynosi niezwykłą radość i wcale z tego powodu nie miałam poczucia winy, że czegoś nie zrobiłam. Jednak wymagało to ode mnie zmiany sposobu myślenia i wprowadzenia kilku zmian zarówno na polu zawodowym jak i prywatnym. Zacznij działać!

 

 

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

2 komentarze

  1. Odpowiedz

    Gosia

    14 września 2018

    Dziękuję za ten wpis! Przyznam, że mam z tym trochę problem – wiem że Covey mówi „put first things first”, tak jak z tymi kamieniami, ale masz rację – w codziennym pędzie tak łatwo o tym zapomnieć… Lecz ostatnio widzę na swoim przykładzie że minimalizm szeroko pojęty pomaga – przestajesz się przebodźcowywać (nie wiem czy jest takie słowo… :p) i masz więcej czasu i siły by skupić się na rzeczaych ważnych.
    Miłego weekendu życzę;)

    • Odpowiedz

      closetonature

      14 września 2018

      A ja pięknie dziękuję za komentarz. Dla mnie równie ważnym cytatem, który zawarł Covey w swojej książce 7 nawyków skutecznego działania jest cytat: „Nauczyłam się mówić „nie” przez szacunek dla ważniejszego „tak” w moim życiu. Właśnie od tego zaczęłam małymi kroczkami porządkować wszystkie sprawy w swoim życiu. Słowo przebodźcowywać jak najbardziej wskazane w komentarz:) i cieszę się, że minimalizm nie jest pojęty przez ciebie tylko jako odgruzowanie np. domu, ale właśnie postrzegasz go szerzej w różnych dziedzinach życia i na różnych płaszczyznach. Trzymam kciuki, by wszystko zmierzało w dobrą, spokojniejszą stronę:)

DODAJ KOMENTARZ