Już od jakiegoś czasu używam woskowijek jako zdrowszej i bardziej ekologicznej wersji dla plastiku i opakowań foliowych. Świetnie się sprawdzają zwłaszcza w kuchni, kiedy trzeba np. przykryć sałatkę, zapakować kanapki, włożyć w coś lunch. Po prostu bawełniane woskowijki nakładasz na miskę, a wosk pszczeli przyklei się do siebie lub pojemnika, uszczelniając jedzenie.

Z woskową, bawełnianą torbą udaję  się również do sklepu, by wrzucić do niej produkty, które są soczyste, i którym zdarza się puścić sok podczas przenoszenia, ważenia. Tak jest np. z truskawkami czy malinami. Woskowijka jest o tyle praktyczna i wygodna, że wystarczy przetrzeć wnętrze takiej torby wilgotna szmatką, powiesić do wyschnięcia. Bez zmartwień, że zaraz będzie trzeba torbę wyprać:). Woskowijkę wykorzystuję również jako matę do wszelkich malunków, zabaw plastelinowych dzieci nie martwiąc się, że będę miała dużego kleksa na stole:). W woskowijkę możesz również zawinąć sztućce (jeżeli zabierasz swój komplet, którym jesz na mieście).

 JAKI MATERIAŁ WYBRAĆ:

Podążając trendem zero waste wybieramy to co mamy w domu niepotrzebnego. Mogą to być stare, bawełniane koszule, prześcieradła, pościele. W lumpeksach również można znaleźć fajne materiałowe perełki za grosze.  Dobrze jednak żeby to była bawełna.


WOSKOWIJKA – PRZEPIS:


  • 100g naturalnego wosku pszczelego,
  • 15ml oleju jojoba, ∗ (opcjonalnie)
  • 1 łyżeczka żywicy sosnowej∗ (opcjonalnie)

∗ojej jojoba oraz żywicę sosnową dodaje się po to by dodać trochę elastyczności, przedłużyć trwałość takiej owijki. Należy pamiętać o tym by smarować szmatki cienka warstwą wosku. Zbyt grube nałożenie może skutkować tym, że wosk się wykruszy, a tego nie chcemy. Szczerze Wam powiem, że jest trochę problem z dostaniem u nas w internecie taką czystą, nie przerobioną żywicę sosnową. O ile kalafonię  można dostać bez problemu to jednak nie wiem w jaki sposób została ona oddestylowana przez producenta i czy nie zawiera jakichś zanieczyszczeń, bo w końcu woskowijka będzie miała kontakt z żywnością. Najlepszym sposobem na pozyskanie żywicy sosnowej  jest wycieczka do lasu i nazbieranie trochę żywicy zeskrobując ją delikatnie z drzew. Nie nacinamy!

W internecie spotkałam się z czterema różnymi metodami robienia tych szmatek natomiast ja wybrałam ten najszybszy, najmniej brudzący i niewymagający za wiele pracy. Jak wiemy wosk pszczeli jest bardzo twardym surowcem, szybko zastygającym i ciężkim do zmycia, gdy zastyga dlatego całość pracy wykonujemy w jednym słoiczku:)

WYKONANIE:

Do kąpieli wodnej wstawiamy słoiczek z woskiem pszczelim, (opcjonalnie żywicą) oraz olejem jojoba. Podgrzewamy do momentu aż wszystko się ładnie rozpuści. Musimy jednak ten wosk trochę podgotować (zdejmujemy tuż przed wrzeniem). Wosk pszczeli musi być bardzo gorący, płynny niemal jak woda. Jeżeli wosk podgrzejemy tylko do rozpuszczenia i posmarujemy nim pędzel wosk natychmiast zastygnie zanim zdążymy nim cokolwiek posmarować. Jeżeli wosk będzie miał za niską temperaturę podczas smarowania zaczną robić się grudki. Trzeba wyczuć moment.

woskowijki

Próbowałam pędzlem i taki sposób również widziałam w filmikach natomiast u mnie pędzel się nie sprawdził. Nakładał za grubą warstwę i wosk zaczynam się kruszyć. Najlepszym rozwiązaniem okazała się gąbka do mycia naczyń. Maczam w wosku delikatnie (uwaga, żeby nie poparzyć się woskiem jest gorący) gąbkę i następnie szybkimi ruchami wcieram w materiał. Gąbka bardzo ładnie i równomiernie rozprowadza wosk. Czynność powtarzam na odwrocie materiału. Z woskiem trzeba działać szybko:)Zostawiamy do wyschnięcia lub wieszamy na lince z praniem. Ot cała robota! Prawda, że szybko?! Wiecie co jest najfajniejsze – za taki komplet 3 woskowijek musicie średnio zapłacić od 60-120 zł, a tu jednak koszt jest mniejszy:) i frajda ogromna:)

woskowijka

Także róbcie woskowijki, dzielcie się przepisem ze znajomymi, zostawcie serducho na ig i żyjcie zero waste:). Do następnego!

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

DODAJ KOMENTARZ