Jest mi niezmiernie miło zaprosić Was do przeczytania wywiadu z Katarzyną Kamrowską z Pracowni Kasi. To właśnie tym wywiadem rozpoczynamy przygodę z kategorią DOBRE BO POLSKIE na blogu, gdzie chciałabym przybliżyć Wam polskie rzemiosło, rękodzieło. Twórców  z pasją i zapałem do tworzenia magicznych i unikatowych przedmiotów. Ludzi dla których wartość samego tworzenia przewyższa wartości materialne.

pracownia Kasi ceramika

Takich, którzy potrafią zaszyć się w swojej pracowni i przepadają bezgranicznie  pochłonięci swoją pracą. U Kasi znajdziecie ceramiczne cuda. Spod jej rąk wychodzą piękne przedmioty użytkowe, które stają się ozdobą niejednego domu czy pracowni. Pamiątki, w których zatopiony jest kawałek serca i duszy Kasi.  Zbliża się Dzień Mamy więc jeżeli jeszcze nie wybraliście prezentu dla mamy śmigajcie do Pracowni Kasi:)

Kasiu bardzo Ci dziękuję, że zgodziłaś się by niejako współtworzyć na  blogu polskie rękodzieło  i mam nadzieję zachęcić innych twórców by się ujawnili:) Gotowi? To zaczynamy.

Kiedy zaczęło się twoje zainteresowanie ceramiką? Z wykształcenia jesteś grafikiem – czy są jakieś umiejętności, które nabyłaś na studiach, a które się przydają podczas lepienia? 

Moje zainteresowanie ceramiką zaczęło się już w czasach Liceum Plastycznego. Pamiętam pierwszy zachwyt nad naprawdę koślawą ceramiczną cukierniczką w Galerii Pod Sukniami w Szczecinie. Jest to niezwykłe miejsce na mapie naszego miasta. Organizowane są tam wystawy artystów „naiwnych” i wspiera się osoby z niepełnosprawnością. Właśnie tam, słodząc herbatę wzięłam pierwszy raz do ręki przedmiot tak niedoskonały, że aż idealny. Jedyny w swoim rodzaju, nie do powtórzenia. I zamarzyłam o ceramice. W Plastyku nie było jednak w tamtym czasie pieca do gliny, nie znałam też w Szczecinie żadnych pracowni organizujących warsztaty, więc wszystko odkładało się w czasie.

Po raz pierwszy trafiłam do pracowni ceramicznej dopiero po studiach.Odpowiadając na drugą część pytania: z pewnością tak, chodzi o całokształt. Studiując grafikę zajęcia odbywają się także z przedmiotów mniej lub bardziej związanych ze stricte projektowaniem: mamy rysunek, malarstwo, rzeźbę, fotografię, typografię, historię sztuki. To wszystko składa się na ogólne obycie w temacie, uwrażliwia na pewien rodzaj estetyki, pokazuje, że wszystko jednak spójnie się łączy. Nauczyłam się kompozycji, zestawiania kolorów, poszukiwania faktur. Biorąc pod uwagę fakt, iż moje prace sprzedaję głównie w sieci, a nie bezpośrednio w sklepie, bardzo ważne jest dobre zdjęcie. Tu przydają się zajęcia z fotografii i znajomość programów do obróbki zdjęć. Także samodzielne przygotowanie własnego logo, plakatu promującego warsztaty czy np. projektu magnesu na indywidualne zamówienie nie stanowi dla mnie problemu i nie muszę się nikim posiłkować. Choć czasami zaprojektuje dla mnie ktoś z rodziny, za co jestem ogromnie wdzięczna. 🙂

Z jakich materiałów korzystasz na co dzień podczas pracy?

Głównym materiałem jest oczywiście glina oraz w późniejszym etapie tworzenia: szkliwa. Do tego dochodzi cała masa narzędzi, których bardzo wiele pochodzi z kuchni: wałki, foremki do wykrawania ciastek, noże do cięcia, widelce do tworzenia faktur, miseczki jako formy do glinianych misek itp. Korzystam także z ogromnej kolekcji zbieranych latami stempli wszelkiego typu: drewnianych, glinianych, silikonowych oraz koronek, serwetek, filcowych ozdób i wszelkiego typu przedmiotów dających się odbić w miękkiej glinie. Do tego dochodzą także odciski roślin. Najważniejszym jednak „narzędziem” jest piec ceramiczny i bez niego nie można się obejść.

tworzenie ceramiki

 

W czym odnajdujesz inspirację? Co daje Ci największa radość podczas tworzenia?

Głównie w przyrodzie. Każdy spacer traktuję jako mniej lub bardziej świadome poszukiwanie inspiracji. Siedząc na łące wypatruję roślin o ciekawym rysunku czy pokroju i często zabieram je ze sobą, by po chwili utrwalić w wilgotnej glinie. Bardzo twórczo oddziałują na mnie także zajęcia z dziećmi. Nieraz zaskakiwały mnie ich pomysły i część moich prac powstało na skutek dziecięcych kreacji. W sumie to inspiruje mnie wszystko co zobaczę, pomysły przychodzą zewsząd jednak wielu nie realizuję, ponieważ nie wystarcza mi czasu na realizację wszystkich, a nieustannie pojawiają się kolejne. 🙂

Co daje mi największą radość podczas tworzenia? Myślę, że zadowolenie odbiorców. Nie tylko osób zamawiających prace i piszących potem wiadomości, że praca świetna, że lepsza niż na zdjęciu, ale też osób obdarowanych moją ceramiką, która często stanowi prezent. Cieszy mnie, że moja ceramika jest z ludźmi w ważnych chwilach życia, staje się pamiątkami w tak wyjątkowych dniach jak ślub, narodzenie dziecka. Jestem wtedy w jakimś stopniu w tamtych miejscach, a moja praca i włożone serce zostają. Cieszę się także z wiadomości osób, które po prostu zaglądają na moją stronę i coś z niej czerpią. Na jeden z jarmarków przyszła do mnie na przykład pewna Pani by mnie poznać, bo mówi, że każdy dzień zaczyna od kawy i przejrzenia mojego bloga. Są to bardzo miłe chwile.

natura inspiracje ceramika

 

Powiada się, że gdy bierze się do ręki glinę czas się zatrzymuje – czy w twoim przypadku tak jest? Potrafisz zaszyć się w pracowni i przepaść na kilka godzi? 

 

lepienie z gliny close to nature

Potrafię, choć w końcu i tak dopadną mnie moje dzieci 😉 A na poważnie: dokładnie tak jest. Wiele osób porównuje pracę z gliną do medytacji. Jest w tym wiele prawdy. Tak prosta praca wymaga skupienia, człowiek oddaje się jej w zupełności. Jest to doskonały trening uważności i odpoczynek dla głowy. Daje wyciszenie i odreagowanie wielu spraw. Polecam. 🙂

Kasiu nie mogłam nie zamieścić tego zdjęcia – pies pomocnik – widać, że totalnie przepadł 🙂pies

Czy jest coś czego nie lubisz w swojej pracy? Zawsze mówi się, że jak się coś kocha robić to każda praca jest przyjemnością , ale czy jest u ciebie jakieś ale? 

Tak, wyścig z czasem. Ceramika bardzo nie lubi pośpiechu. Zdarza się jednak, że jakieś zamówienie jest złożone ze zbyt małym zapasem czasu, ale je z jakiś przyczyny przyjmuję. Zazwyczaj potrzebuję około trzech tygodni by glina przeszła cały proces przemiany w przedmiot. Krótszy termin skutkuje dla mnie ogromnym stresem, nierzadko produkt nie jest wtedy idealny. Hm, w zasadzie nie wiem czy zwykle jest „idealny”, bo nie o taki tu przecież chodzi, jednak glina zbyt szybko suszona: pęka. I wtedy cały proces trzeba zaczynać od nowa. Więc generalnie: nie lubię pośpiechu i presji.

Czy masz wiesz takie swoje, ciche ceramiczne marzenie, które chciałabyś zrealizować? (ew. co cię zatrzymuje, czy możesz się nim z nami podzielić:)

Jest tego trochę i przypuszczam, że kiedyś to zrealizuję. Chciałabym przede wszystkim znaleźć więcej czasu na praktykę toczenia na kole. Na dzień dzisiejszy jestem głównie mamą dwójki maluchów i macierzyństwo pochłania mnie znacząco.

 

lepienie na kole

 

Do koła trzeba usiąść, zakasać rękawy i wyświnić się konkretnie. Nie da się tego co trzy minuty przerywać. Ale za jakiś czas: zrobię to. Bardzo podoba mi się także ceramika raku, czyli wypalana żywym ogniem, w plenerze. Naczynia wyjmuje się rozżarzone do czerwoności, wrzuca w siano, trociny. Jest dużo zabawy, dymu i kompletnie niepowtarzalnych efektów. To też jeszcze, poza małymi próbami, przede mną. I na koniec: większa pracownia. Obecnie zainstalowałam się w garażu własnego domu, w którym to miejscu nie ma warunków by przyjąć większą grupę warsztatowiczów. Z warsztatami zatem jeżdżę w inne miejsca.

Gdybym chciała zacząć swoją przygodę z ceramiką będąc  kompletnym laikiem w temacie od czego powinnam zacząć – książki, filmy, warsztaty co poleciłabyś na początek? 

Na początek poleciłabym warsztaty. Nawet takie pojedyncze spotkanie z gliną, ale w towarzystwie osoby, która się tym zajmuje. Trzeba dotknąć materiału, poczuć jak się z nim obchodzić. Takich warsztatów jest dużo w wielu miastach Polski. Trzeba poszukać. Potem można szlifować swoją wiedzę oglądając mistrzów w akcji na youtube lub studiując książki. Najpierw jednak polecam doświadczyć gliny na żywo i zobaczyć czy to dla nas.

Czy możesz opisać proces powstawania twoich produktów?Gdzie to wszystko się zaczyna?

Proces jest przede wszystkim długi i dla większości osób, które nigdy się z nim nie zetknęły, mocno zaskakujący. Najpierw lepimy z gliny: metody są bardzo różne, można formować naczynie w formie gipsowej lub plastikowej, wyłożonej folią, można modelować z wałeczków, kulek lub placków, toczyć na kole, wałkować i wycinać itp itd. Gliny zamawiam w sklepach dla ceramików, których niestety w mojej okolicy nie ma w formie stacjonarnej. Nie kopię gliny pod płotem, obecnie kupuję glinę niemiecką. Są bardzo różne typy gliny, różnią się kolorami, zawartością szamotu i właściwościami technicznymi. Zależnie od produktu jaki lepię dobieram odpowiednią. Po wykonaniu kształtu można odbić w wilgotnej materii jakieś wzory, stemple, wygładzić lub dodać fakturę.

 

proces lepienia

 

Po ulepieniu pracę trzeba wysuszyć. To jest taki etap, gdzie potrzebny jest czas. Glinę musimy suszyć powoli. Ona na tym momencie oddaje sporo wilgoci zmniejszając się przy okazji. Jeśli kurczy się nierównomiernie: pęka. Zazwyczaj suszę pod folią lub między gazetami. Zaglądam do takiego dzieła codziennie i patrzę jak się zachowuje. Po wysuszeniu można jeszcze pracę wyszlifować, jeśli tego wymaga ( u mnie zawsze 😉 , po czym trafia do pieca na pierwszy wypał, tzw. biskwit. Jest to temperatura około 900 stopni. Od momentu włożenia przedmiotu, do wyjęcia mijają prawie 2 doby. Piec musi nagrzewać się dość powoli, z gliny wychodzą resztki wilgoci i zmienia się jej kolor.

 

wypalanie ceramiki

 

Po wyjęciu wystudzonych prac przygotowujemy się do szkliwienia, czyli nadania zbiskwitowanej glinie koloru i połysku. Najpierw zmywamy z powierzchni resztki pyłu po szlifowaniu, a potem rozrabiamy z wodą szkliwa. Można zakupić szkliwa gotowe w formie płynnej. Ja wolę szkliwa w proszku, które sama rozrabiam sobie do pożądanej konsystencji. Można tworzyć własne receptury, można korzystać z gotowych przepisów. Praca na tym etapie wymaga wyobraźni: kolory ukażą się dopiero po finalnym wypaleniu (u mnie najczęściej na 1070ºC), zatem malując naczynie widzimy coś zupełnie innego. Większość szkliw jest w tym momencie szarych, a część ma wręcz mylące barwy np. intensywnie żółty stanie się bardzo ciemną zielenią. To zawsze szokuje uczestników moich warsztatów.

 

szkliwienie ceramiki

etapy pracy ceramika

 

Po pokryciu szkliwem naczynia i wysuszeniu go, na finalny efekt musimy poczekać kolejne dwie doby. Dlatego właśnie nie realizuję zamówień na pojutrze. 🙂

Jak twoim zdaniem ma się dzisiaj rynek rękodzielnictwa w Polsce? Czy ciężko jest spróbować swoich sił na rynku? Jakie oczekiwania mają klienci?

Myślę, że rynek ma się nie najgorzej, ludzie zaczynają doceniać rękodzieło. Choć nie wszyscy. Dla niektórych cena wciąż będzie zaporowa i nawet tłumacząc, że niewinny talerzyk to 2 – 3 tygodnie pracy, wkładania i wykładania z pieca, z półki na półkę i z powrotem będzie to dla tych osób niezrozumiałe. Są jednak na szczęście osoby doceniające pracę ludzkich rąk. Nawet takie, które wolą mieć mniej przedmiotów, za to lepszej jakości i wyjątkowych. To do nich próbuję trafić ze swoją twórczością.

Czy ciężko spróbować swoich sił na rynku? Z początku pewnie tak, to wszystko musi się w jakiś sposób rozkręcić. Choć ciężko mi powiedzieć, jakby to było zaczynać teraz. Moje prace prezentuję w sieci od 10 lat. Nigdy nie płaciłam za żadne pozycjonowanie. Po prostu robię swoje i dokumentuję to. Ludzie mnie znajdują. Procentuje teraz ogrom pracy, który włożyłam i wciąż wkładam w prowadzenie strony w formie bloga (www.pracownia-kasi.pl). Chciałam, żeby strona była żywa, by wciąż pojawiały się prace, które aktualnie wyjęłam z pieca, zawinęłam i wysłałam, bądź widoki które mnie zachwyciły, a nie jakaś stała oferta. Potem pojawiły się także portale społecznościowe, więc pracownia Kasi znalazła się i tam. Dzięki narzędziom jakie oferuje nam teraz internet można dotrzeć niemal do każdego i naprawdę wszędzie. I z tego korzystam.

ceramika pakowanie

Gdzie można spotkać ciebie i twoje prace? Widziałam na twoim blogu, że organizujesz również warsztaty – napiszesz coś więcej o nich ? 

Czasem wybieram się na jakieś targi czy jarmarki, ale niezbyt często. Jeśli gdzieś jadę to informuję, można mnie wtedy złapać. Moje prace znajdują się w kilku dosłownie galeriach w Szczecinie i to w symbolicznej ilości. Wynika to z faktu, iż mam kilka niemiłych doświadczeń z miejscami tego typu i raczej nie zostawiam prac w komis. Jestem za to w pracowni w Wełtyniu, w której można zobaczyć prace na żywo, no i oczywiście w sieci :). Organizuję też, jak mówisz, warsztaty.

praca z dziecmi

 

Jadę wtedy z całym majdanem, (bo inaczej tego nie można nazwać 🙂 ) do miejsc, które pomieszczą uczestników. Są to pracownie plastyczne w Szczecinie oraz szkoły czy przedszkola w okolicy. Ludzie zazwyczaj pytają mnie wtedy czy jadę z piecem. Nie, bez pieca. Jeśli przebrnęliście przez powyższy tekst to wiecie już, że to niepotrzebne. Zajęcia podzielone są zawsze na dwie części: na pierwszą wiozę glinę i wszelkie narzędzia potrzebne do lepienia różnymi technikami, potem zabieram prace do pracowni, gdzie zajmuję się ich suszeniem i wypałem na biskwit, tak że na drugą część wiozę je przygotowane do nauki szkliwienia.

Po tej części ponownie zabieram je do finalnego wypału po czym gotowe oddaję autorom. Przyznam, że warsztaty te to ogromne przedsięwzięcie logistyczne i sporo dźwigania, ale lubię je prowadzić i wtedy można mnie spotkać. Podczas takiego jednego dwuetapowego warsztatu można się naprawdę wiele nauczyć, zdobyć pojęcie jak wygląda praca z gliną i zrobić sobie kilka fajnych prac. No i miło spędzić czas. 🙂

Kasiu bardzo Ci dziękuję za wywiad. Za poświęcony czas i przepiękne zdjęcia, które nam udostępniłaś. Życzę Ci  spełnienia tych marzeń. Rozwoju, który daje Ci moc tworzenia. I niech tak jak w tym piecu, w którym wypalasz ceramikę temperatura podczas tworzenia i kreatywność nigdy nie spada poniżej 1070°C  🙂 I oczywiście czujemy się zaproszeni na warsztaty w większej pracowni.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

2 komentarze

  1. Odpowiedz

    Kasia z pracowni :)

    18 maja 2018

    Serdecznie dziękuję za zaproszenie do rozmowy. Pozdrawiam 🙂

    • Odpowiedz

      closetonature

      18 maja 2018

      Cała przyjemność po mojej stronie 🙂

DODAJ KOMENTARZ