Przyznam się Wam szczerze, że ciarki mi idą po plecach bo nie spodziewałam się tak fajnego odbioru cyklu DOBRE BO POLSKIE po pierwszej publikacji artykułu. I jest mi niezmiernie miło i czuję też taką odpowiedzialność by pokazywać Wam i promować polskie, prawdziwe rękodzieło, za którym stoi praca ludzkich rąk, wysiłek i satysfakcja z przedmiotów, które się wytwarza. Wiece to taka mała cegiełka, która idzie w świat z nadzieję, że podacie dalej. Nie przedłużajmy zatem ponieważ dzisiaj mam dla Was perełkę polskiego rękodzieła jakim jest plecionkarstwo.

 

Dyplom uznania od Polskiego Komitetu do spraw UNESCO oraz tytuł „Ludowego Oskara” za najlepszy projekt badawczy realizowany w 2011 roku – „Plecionkarskim szlakiem Polski”. Liczne publikacje, organizowanie warsztatów plecionkarskich, tematyczne konferencje i tysiące godzin badań terenowych w temacie rzemiosła. Laureat nagrody KUKBUK POLECA. Poznajcie Stowarzyszenie Serfenta i Paulinę Adamską, prezeskę Stowarzyszenia Serfenta. Instruktorkę rękodzieła artystycznego, etnolożkę, stypendystkę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Od lat zakochaną w plecionkarstwie, które konsekwentnie promuje i rozwija.

 

plecionkarstwo

 

Paulino pierwsze pytanie takie na rozgrzewkę i pewnie standardowe i często zadawane, ale muszę się zapytać jak narodził się pomysł na założenie Stowarzyszenia? Od czego wszystko się zaczęło?

Serfenta, która działa od 2006 roku, początkowo w ogóle nie miała związku z plecionkarstwem! Szukałam organizacji, w ramach której mogłabym zrealizować swój pomysł na projekt i Serfenta okazała się idealna. Stowarzyszenie przyjaciół z Cieszyna, gdzie mieszkam! Sam projekt „Plecionkarskim szlakiem Wisły” był wynikiem połączenia moich etnologicznych i rękodzielniczych zainteresowań. Przez dwa lata uczyłam się na Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej, gdzie poznałam świetnych ludzi i pokochałam tworzenie własnymi rękami, w tym wyplatanie. Duże znaczenie mieli w tym moi nauczyciele wikliny, m.in. Zdzisław Kwasek.

To z nim właśnie zamarzyliśmy o podróżach szlakiem tradycyjnych plecionkarzy, które miały rozpocząć się od Wisły. Gdy już Serfenta dostała pierwszą dotację na działania, to wspólnie ze Zdzisławem i przyjaciółmi z Uniwersytetu, przemierzaliśmy Polskę wzdłuż i wszerz. Wspólnie zbieraliśmy doświadczenia, uczyliśmy się wyplatania nowych splotów od mistrzów i pisaliśmy książkę („Plecionkarskim szlakiem Wisły”, Serfenta 2009 i 2016). Od tamtego czasu minęło już 10 lat, a my dalej podróżujemy i badamy plecionkarstwo. Już nie tylko w Polsce, ale i za granicą.

 

plecionkarstwo

 

Czy wikliniarstwo dzisiaj można traktować jako źródło utrzymania czy raczej jest to hobby?

Można. Są nawet kursy prowadzące do zawodu plecionkarza-koszykarza organizowane przez szkoły zawodowe. Ale z pewnością trzeba mieć tu dobry pomysł na biznes, połączony z prowadzeniem warsztatów, być może unikatowym, wyjątkowym miejscem, gdzie można by zaprosić grupę.
Można również traktować plecionkarstwo bardziej hobbystycznie. Dzisiaj miałam przyjemność spotkać się z Panem Wiktorem spod Kolbuszowej, który jest ewidentnie takim przykładem plecionkarza, który nie wyplata dla pieniędzy. On to bardzo lubi robić, nie wyobraża sobie bez tego życia, mimo, że na koszykach ma bardzo mały zysk. Wyobraźcie sobie, że wyplecenie takiego niedużego koszyka z korzeni sosny zajmuje cały jeden dzień, przy czym kosztuje on 70 zł… Do tego trzeba dołożyć pracę związaną z wyciąganiem korzeni z ziemi i później ich czyszczeniem. Już nie mówiąc o wiedzy i umiejętnościach, które rzemieślnik musi w nie włożyć. Nie zawsze doceniamy pracę ludzkich rąk. Chcielibyśmy kupić produkt jak najtaniej.

 

plecionkarstwo

 

To może zostańmy na chwilę przy pracy ludzkich rąk. Czy możesz powiedzieć naszym czytelnikom jak wygląda proces przygotowania takiego kosza?

To jest wiele godzin pracy. Samo przygotowanie materiału może zająć cały dzień. W przypadku korzeni drzew to nie jest tak, że zamawiamy surowiec przez internet :). Często towarzyszą temu wielogodzinne wyprawy. Znalezienie odpowiedniego drzewa to jedno, potem trzeba te korzenie wyciągnąć z ziemi, zawieźć do warsztatu, pozbawić kory, podzielić na części. Następnie przygotować obręcze, formy. Wszystko odbywa się ręcznie, nie ma możliwości by w tym procesie człowieka zastąpiła maszyna. Cały proces tworzenia rozłożony jest na etapy. Nie da się go wykonać w jeden dzień.
Korzenie drzew wymagają długiej, pracochłonnej obróbki, podobnie jak dębowe i leszczynowe łyko, z którego też się plecie. Jeśli chodzi o pałkę wodną, to najpierw trzeba zacząć od ścinki w porze zimowej. Ścina się te części rośliny, które rosną pod wodą, a więc cała wyprawa musi być odpowiednio wcześniej zaplanowana i dobrze przygotowana. Pałka wodna następnie schnie poustawiana w snopki na zewnątrz przez wiele miesięcy. Dopiero potem jest czyszczona. To wymaga czasu, miejsca i pracy człowieka rozłożonej na etapy w ciągu całego roku kalendarzowego.

 

plecionkarstwo

 

Które z tworzyw jest najbardziej trwałe i najlepsze by z niego stworzyć piękne użytkowe przedmioty – wiklina, słoma, rogożyna, tatarak czy korzenie?

Najbardziej trwałe są korzenie drzew np. korzenie sosny, świerka. W tym kosze plecione techniką spiralną, która pozwala na zachowanie ich trwałości. Są nawet zapiski w literaturze etnograficznej, mówiące o tym, że dawniej tak właśnie wykonywano wiadra strażackie. Korzeń nasiąka wodą i pęcznieje, dzięki czemu zwiększa objętość i nie przepuszcza wody. Kolejnym trwałym tworzywem jest łyko dębowe i leszczynowe, z którego powstają tzw. łopołki, które m.in. mamy w naszym sklepie na stronie www. Żeby je wypleść, ścina się młode drzewka, podgrzewa drewno w piecu i ręcznie „łupie się” drewno na mniejsze szczapy.  Kosze plecione z tych materiałów są tak trwałe, że plecionkarz, sprzedając je na targu, wręcz na nich stawał, by pokazać ich jakość.

 

plecionkarstwo

 

Gdzie dzisiaj można spotkać takich prawdziwych twórców plecionkarstwa? Trochę z historii 🙂

Mówi się, że w Polsce są dwie stolice plecionkarskie. Jedna z nich to Nowy Tomyśl w Wielkopolsce i Rudnik nad Sanem w woj. podkarpackim. Ich rozwojowi sprzyjały warunki naturalne. Okolice Nowego Tomyśla stanowiły bagniste tereny rzeki Obry bujnie porośnięte wikliną. To tam właśnie w 1885 roku jeden z plecionkarzy przemycił sadzonki wikliny „amerykanki”, która podbiła polski rynek i wyparła inne odmiany.

Również okolice Rudnika nad Sanem porastała dzika wiklina. Kiedy i na tych terenach pojawiła się „amerykanka”, skłoniło to ówczesnego właściciela tych terenów, hrabiego Ferdynanda Hompescha do zainwestowania w plecionkarstwo. W 1878 roku powstała w Rudniku pierwsza szkoła koszykarska. Do tej pory koszykarstwo w obu tych regionach kwitnie, a rzemieślnicy tworzą swoje produkty.Poza tym, dzięki prowadzonym przez nas od 2009 roku badaniom etnograficznym, wiemy, że tradycyjnych plecionkarzy można znaleźć w każdym miejscu w Polsce. Najłatwiej o to na wschodzie Polski – Podlasie, Lubelszczyzna, Podkarpacie, Małopolska – to tam najczęściej podróżujemy, nawiązujemy kontakty i współpracujemy.

Jeśli chcecie poznać naszych plecionkarzy, to zapraszamy m.in. na nasze warsztaty. Od tego roku organizujemy nowy cykl – warsztaty mistrzowskie – które prowadzą zaproszeni przez nas mistrzowie plecionkarze. Nie tylko uczą, ale też dzielą się swoim światem, jak na przykład pani Stefania, która przyjechała do nas w kwietniu spod Lublina. Mimo sędziwego wieku była duszą towarzystwa, podczas warsztatów, nie tylko uczyła wyplatania z rogożyny (pałki wodnej), ale też żartowała z nami i grała na harmonijce! Każdy z uczestników wyplótł swoje dwa produkty, a każdy był inny. Powstały maty, koszyczki, pojemniczki, torebki, kapelusze.

Link do filmiku z warsztatów: https://www.youtube.com/watch?v=9HDwz0hfNwA

 

plecionkarstwo

 

Czy przybywa młodych , zdolnych twórców wikliniarstwa w Polsce czy jednak jest taki constans i większość z tych prac należy to twórców starszego pokolenia?

Rzeczywiście, jeśli chodzi o tradycyjnych plecionkarzy, to jest to zawód osób starszych, średnia wieku naszych twórców to ok 70 lat. Od lat staramy się na przeróżne sposoby, by zmienić tę sytuację pokazując piękno plecionych wyrobów i wartość tradycyjnego rzemiosła. Organizujemy warsztaty plecionkarskie, na których można poznać podstawowe materiały i sploty, zakochać się w wyplataniu tak, jak my. Nasze warsztaty prowadzą instruktorzy rękodzieła, ale także mistrzowie plecionkarstwa. Co więcej, część warsztatów z naszej oferty realizujemy w pracowniach samych mistrzów, w ich miejscowościach. Dajemy więc unikatową szansę na zdobycie umiejętności i poznanie plecionkarzy w ich własnym świecie.

Poza tym, od trzech lat realizujemy projekty z zakresu Mistrz Tradycji, każdy dedykowany innemu plecionkarzowi. Polegają one na tym, że pozyskujemy środki na stypendium dla wybranego mistrza i przez cały rok zobowiązujemy go do nauczania uczniów z młodszego pokolenia w jego społeczności. Dzięki temu, młodzi ludzie uczą się wszystkiego od podstaw: wiedzy o materiałach i ich pozyskiwaniu, dalszej pracy – np. suszenia, czyszczenia, wreszcie samego wyplatania. Uczeń bierze udział w pokazach, warsztatach, dowiaduje się cennych informacji o sprzedaży wyrobów swojego mistrza. My też włączamy się w te projekty organizując warsztaty otwarte dla wszystkich chętnych. Chyba najcenniejsze jest to, że ci młodzi uczniowie mają szansę poznać wtedy ludzi, którzy przyjeżdżają specjalnie do nich z całego świata.

plecionkarstwo

 

Widzą, być może pierwszy raz, że ich umiejętności są na tyle wartościowe, że osobie ze Stanów Zjednoczonych, chce się przyjeżdżać specjalnie do Polski, żeby wziąć udział w weekendowym warsztacie. To musi być niesamowita inspiracja i jednocześnie bodziec do dalszej nauki i kontynuowania wyplatania. W 2016 roku pracowaliśmy z mistrzem tradycji Janem Zogatą z Jaworzynki. Zyskał on aż 4 uczniów dzięki naszej pracy, w tym Pawła, 16-latka z sąsiedniej wsi. Paweł okazał się najbardziej wytrwałym uczniem, który do tej pory odwiedza nauczyciela i wciąż plecie. Osiągnął już taki poziom mistrzostwa, że zupełnie sam wyplata kosze z korzeni świerka, jedne z najbardziej unikatowych w naszej kolekcji.

 

plecionki

 

W tym roku przymierzamy się do organizacji warsztatów mistrzowskich w Jaworzynce i Paweł, obok pana Jana, będzie na nich drugim plecionkarzem. Mam nadzieję, że to go jeszcze dodatkowo wzmocni w postanowieniu, by kontynuować przygodę z plecionkarstwem, a warsztaty z nim będziemy powtarzać, żeby coraz bardziej angażować naszego 16-latka.

Świetną pracę wykonuje też Grzesiek Gordat. Jest młodym, bardzo zdolnym plecionkarzem, instruktorem wikliniarstwa w Domu Kultury w Dęblinie. Ma tam swoją pracownię wikliniarską, gdzie prowadzi warsztaty plecionkarskie dla wszystkich chętnych. Grzesiek jest ludowym plecionkarzem, który uczył się od swojego wujka w Borku nad Wisłą, ale też wplata w swoją pracę nowoczesność. Jest na przykład naszym mistrzem gdy prowadzimy warsztaty projektowe, konsultuje i omawia projektowanie nowych wzorów. Takich ludzi ze świeżym spojrzeniem na plecionkarstwo i formę nam w Serfencie potrzeba.

 

plecionkarstwo

 

Gdzie można nabyć produkty twórców Stowarzyszenia Serfenta. Czy pojawiacie się na wystawach, piknikach, targach?

Pojawiamy się, oczywiście 🙂 Przede wszystkim zapraszam do naszego sklepu internetowego www.serfenta.pl i do kontaktowania się z nami przez emaila, facebook, instagram. Tam wrzucamy wszystkie plecionkarskie nowości, które przychodzą.

Mamy kilka wystaw, z którymi pojawiamy się na imprezach. W tym roku byliśmy na Łódź Design Festival z nową wystawą PLECIEMY! Bywamy na Silesia Bazaar, Gdynia Design Days. Pojawiamy się na imprezach związanych z designem by móc trafiać do potrzeb współczesnego odbiorcy.

 

kosze

 

Macie na swoim koncie dyplom uznania od Polskiego Komitetu do spraw UNESCO oraz tytuł „Ludowego Oskara” za najlepszy projekt badawczy realizowany w 2011 roku – „Plecionkarskim szlakiem Polski”. Możecie pochwalić się licznymi publikacjami, organizacją warsztatów plecionkarskich, tematycznych konferencji i tysiącami godzin badań terenowych w temacie rzemiosła. Jesteście laureatem nagrody KUKBUK. Czy takie wyróżnienia nakręcają Was do działania? Macie takie poczucie spełnienia czy jeszcze wiele przed Wami?

W ostatnim czasie dostaliśmy też akredytację UNESCO dla organizacji pozarządowych. To forma wyróżnienia na wiele lat, która jest rodzajem potwierdzenia, ze działamy w duchu Konwencji UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kultury.

Niewątpliwie takie nagrody dodają nam sił i napędu, by dalej pracować w obranym kierunku. Samo mówienie o naszej pracy pomaga nam rozwijać się, nawiązywać cenne kontakty. Otwiera się przed nami świat mody, naturalnych kosmetyków, ziół, nieprzetworzonej żywności. Plecionkarstwo łączy. Dlatego, że my, jako ludzie, pleciemy od zawsze, ale też i dlatego, że wątków łączących nas z innymi jest sporo. Możemy mówić o materiałach, ale i o przeznaczeniu naszych koszy – w ofercie mamy kosze, które idealnie pasują do współczesnych wnętrz, są piękne, ekologiczne, naturalne, ale także idealnie dopasowane do tego, co nam się współcześnie podoba. Np. kosz ze słomy tzw. słomokulka albo „kołysak” – kołyska dla dziecka. Sama takiej używałam!

 

plecionkarstwo

 

Jeśli chodzi o działania na przyszłość, to bardziej niż nagrody, interesują nas kooperacje i współpraca z ciekawymi markami. Proponujemy np. warsztaty, gdzie idealne jest łączenie tematów np. wyplatanie słomianego ula „kószki” dla pszczelarzy, koszyka piwnego dla fanów tego trunku (planujemy takie warsztaty w browarach rzemieślniczych), a także kosza do przechowywania ziół, pojemnika dla kota dla wszystkich wielbicieli zwierząt, oplatane butelki na wino dla winnic…

Oprócz warsztatów rozwijamy też linię produktów – tych tradycyjnych i tych nowocześnie zaprojektowanych. W tym roku rozpoczęliśmy współpracę z Łódź Design Festival. Przez zaproszenie do współpracy projektantów i artystów bazujących na przeróżnych materiałach, będziemy dążyć do stworzenia nowej linii produktów, gdzie plecionka występuje jako baza. Produkty trafią następnie do sprzedaży, a z naszych obserwacji wynika, że wszelkie takie połączenia są wskazane 🙂 np. kosz szyszak Oli Polek. Mamy pewność, że możemy dalej się rozwijać, inwestować, zatrudniać nowe osoby i wspierać rynek plecionkarstwa.

 

plecionkarstwo igły

 

Na Waszej stronie znaleźć można informację o warsztatach ? W jakiej formie są te warsztaty? Czego można się na nich nauczyć itp.

W zakładce warsztaty znajdziecie realizowane przez nas przeróżne opcje. To, co aktualnie proponujemy, to cykl warsztatów mistrzowskich. M.in. we wrześniu 7-9 zapraszamy do Jaworzynki w Beskidzie Śląskim, gdzie poprowadzimy warsztaty z wyplatania z korzeni świerka z naszym lokalnym Mistrzem Janem Zogatą i jego uczniem Pawłem. Mistrzowie nauczą jak znajdować, czyścić, dzielić i wyplatać z korzeni unikatowe kosze z ich regionu. Pokażą też jak pracować strugiem na ławce stolarskiej tzw. kobylicy, a więc poznamy cały proces powstawania kosza od początku do końca, a każdy uczestnik skończy warsztat z własnoręcznie uplecionym koszem.

W październiku planujemy warsztat mistrzowski wyplatania wiklinowych koszy kabłącoków, który odbędzie się w Warszawie oraz słomkarski z mistrzynią z Ukrainy Marią Kravchuk. Kosze kabłącoki są dla nas bardzo ważne, ponieważ w zeszłym roku udało nam się je wpisać, a bardziej umiejętności ich wyplatania, listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego w Polsce. Cały czas o tym mówimy i nagłaśniamy ten temat.

 

kabłącok

 

W tym roku także organizujemy warsztaty z Heleną Rogalą, która wyplata z rogożyny (pałki wodnej). To ona jest naszą mistrzynią tradycji 2018, a sam materiał, z którego wyplata jest dla nas bardzo ważny, przyszłościowy.

Wszyscy nasi plecionkarze, a także my – ich uczniowie, nauczeni przez nich – podczas warsztatów mówimy mnóstwo o materiałach, splotach, pokazujemy od czego zabrać się do pracy, jak przygotować materiał. Na naszych warsztatach można o wszystko zapytać mistrza, a on odpowiada rzetelnie przekazując swoją wiedzę i doświadczenie. My również jesteśmy obecni, czuwamy nad organizacją całości.

Inną, niezwykle ciekawą opcją są warsztaty w miejscu zamieszkania danego plecionkarza, w jego warsztacie pracy. Te, które odbyły się do tej pory, spotkały się z dużą sympatią uczestników. Poznajemy miejsce pracy i codzienne otoczenie plecionkarza, co wg mnie jest bezcenne. Dziś w Polsce nie ma już zawodowych szkół plecionkarskich, jedynie kursy. Żeby poznać sztukę wyplatania z cennych materiałów takich, jak rogożyna, korzenie drzew, słoma – najlepiej uczyć się bezpośrednio od drugiego człowieka. Żadna książka czy film jego nie zastąpią.

Plany Serfenty na przyszłość to? Jeżeli możecie zdradzić czytelnikom?

Tak! W tym roku nawiązaliśmy kontakt z Japonią. Poznałam dziewczynę, która jest Polką, mieszka w Japonii i prowadzi tam galerię. Mamy w planach podróż i poprowadzenie warsztatów właśnie tam! Być może nasze polskie tradycyjne kosze spodobają się Japończykom! Przed nami pierwsze spotkanie – dzięki współpracy z Izumi Fujita i jej frimą Slowart, poprowadzimy warsztaty dla grupy Japonek w naszej polskiej wiklinowej wsi Lucimia. Będzie to niezwykła okazja, żeby poznać kulturę i mentalność tych ludzi, co jest niezwykle ważne w naszej pracy.

Dzięki temu, że skupujemy produkty bezpośrednio od naszych twórców, możemy wspierać ich lepiej i odpowiednio wynagradzać za wykonaną pracę. Dzięki warsztatom, które zyskują szersze grono odbiorców możemy proponować osobom prowadzącym warsztaty godziwe wynagrodzenie.
Chcielibyśmy kontynuować projektowanie współczesnych wyrobów i zapraszać młodych, zdolnych projektantów do współtworzenia z nami tego projektu. Przed nami seria badań etnograficznych w kolejne regiony Polski. Na pewno dalej będziemy kontynuować projekt Mistrz Tradycji. Planujemy bardziej wypromować rogożynę. Surowiec jest świetny, lekki, wodoodporny, ale mimo tego, że rośnie ona obficie nad stawami, trzeba umieć ją ściąć, wysuszyć, przesortować, by móc wyplatać z tego surowca na większą skalę. Planów jest mnóstwo. Trzymajcie kciuki by wszystko udało się zrealizować.

 

plecionkarstwo

Paulino myślę, że razem z czytelnikami życzymy Wam jeszcze wielu sukcesów. Praca jaką wykonujecie by zachować, pielęgnować i promować nasze rodzime, polskie plecionkarstwo jest godne podziwu. Twórcy, których otaczacie opieką i pomagacie im wypromować swoje produkty na pewno to doceniają i my również. Za to, że są ludzie, którym się chce. Którzy pokazują, że zamiast narzekać i czekać aż im z nieba spadnie sami biorą sprawy w swoje ręce i działają dla dobra i kultury nas wszystkich Polaków. DZIĘKUJĘ !

A wy słońca jeżeli również chcecie dołożyć swoją cegiełkę udostępnijcie wywiad na swoich profilach. Niech się wszyscy dowiedzą o Serfencie.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

DODAJ KOMENTARZ